PROJEKT WNĘTRZA:

MALINOWA MATCHA LATTE

Nie wszystkie małe pomieszczenia trzeba „optycznie powiększać” bielą. Czasem tego, czego im brakuje – to charakteru.

Wizualizacje:

Realizacja:

Mała kuchnia, całkiem duże marzenia

Na pierwszy rzut oka ten projekt może wydawać się prosty — przecież to tylko mała kuchnia w bloku. Co może pójść nie tak? Jak się okazało, całkiem sporo.

 

Klientka wiedziała, że kuchnia potrzebuje remontu, ale nie wiedziała, jak zabrać się za niego tak, żeby na niewielkiej powierzchni zmieścić wszystko, czego potrzebuje. Marzyła o zmywarce, dużej liczbie szafek, wygodnym zlewie i miejscu, w którym mogłaby spokojnie zjeść śniadanie. Nie chciała jednak wielkiej rewolucji ani kosztownego przenoszenia wszystkich instalacji.

 

Od początku było też jasne, że ta kuchnia nie może być po prostu praktyczna i zachowawcza. Miała mieć w sobie kolor, lekkość i odrobinę retro. Pierwszą iskrą, od której zaczęło się całe projektowanie, była różowa lodówka — wyrazista bohaterka wnętrza, wokół której trzeba było zbudować całą resztę.

architekt wnętrz pomorze - malinowa matcha latte 1 - realizacja
architekt wnętrz pomorze - malinowa matcha latte 4 - realizacja

Kilka metrów i długa lista wyzwań

Mieszkania w wielkiej płycie rządzą się swoimi prawami. Krzywe ściany, zaskakujące konstrukcje z płyty paździerzowej i instalacje, których nie można swobodnie przenieść bez zgody spółdzielni, szybko przypominają, że nawet mała kuchnia może stać się całkiem dużym wyzwaniem projektowym.

Tutaj dodatkowo trzeba było poradzić sobie z kaloryferem zabierającym cenne miejsce na zabudowę, niewielką liczbą gniazdek oraz przyłączami wody umieszczonymi tuż przy drzwiach. W tej samej części pomieszczenia miała znaleźć się jeszcze zmywarka, a dookoła należało wygospodarować dużo miejsca do przechowywania, wygodny blat roboczy, duży zlew i kącik śniadaniowy.

architekt wnętrz pomorze - malinowa matcha latte 3 - projekt

Wyzwania projektowe

Największym wyzwaniem było więc nie samo zmieszczenie wszystkich funkcji, ale zrobienie tego bez wrażenia, że niewielka kuchnia została zabudowana po sam sufit i zaczyna przytłaczać. Każdy centymetr musiał dostać konkretne zadanie.

Jak to połączyliśmy w całość?

Ostatecznie nie wywracałyśmy całego układu do góry nogami. Zamiast kosztownej rewolucji skupiłam się na tym, żeby jak najlepiej wykorzystać to, co już było, i znaleźć miejsce na wszystkie potrzeby klientki. Lodówka i kaloryfer zostały na swoich miejscach, za to obok dużego, wygodnego zlewu pojawiła się zmywarka. Pod blatem musiał pozostać również swobodny dostęp do rewizji instalacji, dlatego nie mogła stanąć tam zwykła szafka.

 

Najsprytniejszym rozwiązaniem okazał się składany stolik zamocowany na ścianie nad kaloryferem. Dzięki temu klientka zyskała miejsce, przy którym może spokojnie zjeść śniadanie, a kiedy stolik nie jest potrzebny, wystarczy go złożyć, żeby nie zabierał cennej przestrzeni.

 

Punktem wyjścia dla całej palety kolorystycznej była oczywiście różowa lodówka. Miała pozostać najmocniejszym akcentem projektu, ale nie chciałam zestawiać jej z bezpieczną, beżową zabudową. Zamiast tego wybrałam zieleń — kolor komplementarny dla różu. Dzięki temu oba odcienie wzajemnie się podbijają, ale nie konkurują ze sobą, a kuchnia jest wyrazista bez wrażenia wizualnego chaosu.

 

A co mówią mieszkańcy?

Klientka jest bardzo zadowolona z efektu, a nowa kuchnia dała jej coś jeszcze: odwagę i motywację, żeby wprowadzić więcej koloru również do pozostałych wnętrz. Bo czasem wystarczy jedna różowa lodówka, żeby całe mieszkanie przestało bać się koloru.

Ty też chcesz połączyć swoje pomysły w spójny dom?

Umów się na bezpłatną konsultację!

Przewijanie do góry