Eklektyzm we wnętrzach – co to jest i jak stworzyć dom z duszą krok po kroku?
Mam teorię, że najciekawsze wnętrza zaczynają się tam, gdzie kończy się potrzeba dopasowania wszystkiego do jednego stylu.
Bo co zrobić, jeżeli podoba Ci się zarówno secesyjna komoda, która jest w rodzinie od lat, jak i plastikowe krzesło z lat 70., współczesna sofa w intensywnym kolorze i lampka, która wygląda, jakby właśnie wyszła z domu Barbie? Kupić jedno, a reszcie podziękować? Absolutnie nie. Możesz mieć wszystkie te rzeczy i zrobić z nich wnętrze, które będzie wyglądało naprawdę świetnie.
Właśnie na tym polega eklektyzm.
Czym właściwie jest eklektyzm we wnętrzach?
Najprościej mówiąc: eklektyzm to łączenie różnych stylów, epok, kolorów, materiałów i form w jednej przestrzeni. Ale uwaga, eklektyczne wnętrze nie jest tym samym co wnętrze przypadkowe, i to bardzo ważne rozróżnienie. Jeżeli wrzucisz do jednego pomieszczenia wszystko, co Ci się podoba, możesz dostać albo fantastyczną, pełną charakteru przestrzeń, albo wnętrzarski odpowiednik szuflady „różne”, pełnej kabli, baterii i śrubek.
Różnica tkwi w kompozycji. Eklektyzm nie polega na tym, że wszystko do siebie pasuje. Polega na tym, że wszystko razem ma sens. I właśnie dlatego tak bardzo go lubię.
Dom z duszą nie powstaje w jeden weekend
Jedną z rzeczy, których najbardziej nie lubię w projektowaniu wnętrz, jest przekonanie, że mieszkanie powinno być skończone od A do Z natychmiast po przeprowadzce. Sofa. Dywan. Stolik. Obrazy. Dekoracje. Rośliny. Gotowe.
Tylko że dom, który naprawdę coś o Tobie opowiada, rzadko powstaje w ten sposób. Dużo ciekawsze są wnętrza, które wyglądają tak, jakby życie wydarzyło się w nich trochę wcześniej niż sesja zdjęciowa. Stary obraz obok nowoczesnej lampy. Pamiątka z podróży na półce obok designerskiego wazonu. Fotel znaleziony na targu staroci przy współczesnym stole. Zdjęcia rodzinne zestawione z grafiką, której autorem jest młody ilustrator.
To właśnie takie zestawienia sprawiają, że wnętrze zaczyna mieć charakter. Nie wygląda jak gotowy zestaw. Wygląda jak czyjś dom.
Czy eklektyzm oznacza mieszanie wszystkiego ze wszystkim?
Nie, i tutaj dochodzimy do chyba największego mitu dotyczącego eklektycznych wnętrz. Można odnieść wrażenie, że eklektyzm daje pełną wolność i nie obowiązują w nim żadne zasady. A to nie do końca prawda.
Im więcej różnych elementów chcesz ze sobą połączyć, tym bardziej potrzebujesz punktów wspólnych, czyli czegoś, co je łączy: koloru, materiału, formy, podobnej skali, powtarzającego się motywu, a czasami nawet wspólnej historii. Dzięki temu rzeczy, które na pierwszy rzut oka są kompletnie różne, zaczynają tworzyć jedną opowieść.
Jak stworzyć eklektyczne wnętrze krok po kroku?
1. Zacznij od tego, co już masz
Zamiast zaczynać od kupowania nowych rzeczy, zajrzyj do własnego mieszkania. Co już w nim jest? Co lubisz? Czego nie chcesz wyrzucać? Czy masz stary kredens po dziadkach, obraz, który od lat stoi oparty o ścianę, krzesło znalezione na OLX, pamiątkę z podróży, stare lustro?
Nie traktuj tych rzeczy jako problemu, który trzeba „dopasować”. Potraktuj je jako punkt wyjścia. To właśnie one mogą nadać wnętrzu charakter, którego nie da się kupić w jednym sklepie.
2. Wybierz kilka rzeczy, które naprawdę kochasz
Eklektyczne wnętrze nie potrzebuje setki interesujących przedmiotów. Potrzebuje kilku takich, które naprawdę coś znaczą: ogromnej sofy w nietypowym kolorze, lampy znalezionej na pchlim targu, obrazu po rodzicach, tapety, którą kochasz od pierwszego wejrzenia. Niech będą mocnymi bohaterami wnętrza. Reszta może im trochę pomóc.
3. Znajdź wspólny mianownik
To jeden z najważniejszych momentów. Masz cztery zupełnie różne krzesła? Możesz połączyć je jednym kolorem, materiałem albo podobną formą. Masz meble z różnych epok? Zestaw je wokół wspólnej palety kolorystycznej. Masz dużo wzorów? Powtórz jeden z nich gdzieś indziej, ale w innej skali. Właśnie takie drobne połączenia sprawiają, że całość nie wygląda przypadkowo.
4. Mieszaj epoki
Jeżeli wszystko w mieszkaniu pochodzi z tego samego okresu, bardzo łatwo zrobić wnętrze, które wygląda jak scenografia. Dlatego eklektyzm świetnie działa wtedy, kiedy stare spotyka się z nowym: secesyjna komoda i minimalistyczne lustro, klasyczne sztukaterie i współczesna sofa, vintage’owa lampa i nowoczesna kuchnia, krzesło z lat 70. przy stole z naturalnego drewna. Takie kontrasty sprawiają, że wnętrze zaczyna być interesujące.
5. Nie bój się koloru
Eklektyzm i kolor naprawdę dobrze się lubią, choć nie oznacza to, że każde eklektyczne wnętrze musi być bardzo kolorowe. Może być monochromatyczne, spokojne i zbudowane głównie na materiałach. Ale jeżeli lubisz kolor, nie musisz go chować tylko dlatego, że masz już kilka różnych form i stylów. Wręcz przeciwnie: kolor może być właśnie tym elementem, który połączy wszystkie te różne rzeczy, i wcale nie musi to być jeden kolor. Czasem dużo ciekawiej wygląda kilka odcieni tej samej barwy, jaśniejszych, ciemniejszych, bardziej zgaszonych i bardziej intensywnych.
Eklektyzm potrzebuje hierarchii
To chyba jedna z najważniejszych zasad. Nie wszystko może być najważniejsze. Jeżeli masz wzorzystą tapetę, rzeźbioną komodę, kolorową sofę, mocny dywan i ogromny obraz, a każdy z tych elementów próbuje zostać głównym bohaterem, wnętrze zaczyna się ze sobą kłócić.
Dlatego warto zdecydować, co ma przyciągać uwagę jako pierwsze, co zauważysz po chwili, a co będzie tylko tłem. To trochę jak w dobrym filmie: nie każda scena musi być kulminacją. Dzięki temu nawet bardzo bogate wnętrze może nadal dawać poczucie porządku.
A co, jeżeli wszystko mi się podoba?
To pytanie pojawia się częściej, niż mogłoby się wydawać. „Lubię japandi, ale podoba mi się też vintage. Kocham kolory, ale czasem marzy mi się minimalistyczna kuchnia. Chcę trochę art déco, trochę cottagecore i jeszcze tę lampę z Memphis.”
I wiesz co? To jest okej. Naprawdę nie musisz wybierać jednej etykiety ani decydować, że od dziś jesteś „właścicielką mieszkania w stylu X”. Twój gust może być niekonsekwentny, możesz lubić rzeczy, które teoretycznie do siebie nie pasują. Rolą projektu wnętrza nie jest wycięcie połowy Twojego gustu. Rolą projektu jest znalezienie sposobu, żeby te rzeczy mogły ze sobą współistnieć.
Dom z duszą nie musi być idealny
To chyba jedna z najważniejszych zasad. Nie wszystko może być najważniejsze. Jeżeli masz wzorzystą tapetę, rzeźbioną komodę, kolorową sofę, mocny dywan i ogromny obraz, a każdy z tych elementów próbuje zostać głównym bohaterem, wnętrze zaczyna się ze sobą kłócić.
Dlatego warto zdecydować, co ma przyciągać uwagę jako pierwsze, co zauważysz po chwili, a co będzie tylko tłem. To trochę jak w dobrym filmie: nie każda scena musi być kulminacją. Dzięki temu nawet bardzo bogate wnętrze może nadal dawać poczucie porządku.
Na koniec jedna zasada
Gdybym miała zostawić Ci tylko jedną rzecz z tego tekstu, byłaby to ta: nie pytaj „czy to do siebie pasuje?”. Zapytaj: „czy to coś o mnie mówi i czy wiem, dlaczego chcę to tutaj mieć?”.
Bo spójne wnętrze nie musi być jednolite. Może być kolorowe, dziwne, trochę nieoczywiste. Może łączyć rzeczy, których nikt rozsądny nie powinien próbować łączyć. Jeżeli jednak za tym wszystkim stoi pomysł, emocja i kawałek Ciebie, nagle okazuje się, że właśnie z tych pozornie niepasujących elementów powstaje najbardziej osobiste wnętrze ze wszystkich.
I chyba właśnie o to chodzi w domu z duszą.
